Fotografuję psy - w lesie, w parku, w górach, w mieście.
Zanim zająłem się psami, przez dekadę fotografowałem śluby, sesje rodzinne, współpracowałem z Operą Krakowską i restauracjami (m.in. Steampunk Wodna Wieża w Pszczynie). Potem zachciało mi się zmian - odłożyłem aparat na półkę i ruszyłem w świat IT. Radość z fotografowania wróciła wraz z pojawieniem się w naszym domu małego Wafelka.
Wafel zmienił trochę więcej niż tylko mój plan dnia. Schudłem 7 kg, poznałem świetnych ludzi i zacząłem patrzeć na psy zupełnie inaczej. Dziś widzę w nich nie tylko wiernych towarzyszy, ale też niezwykłe osobowości – każdą wartą opowiedzenia historię. Szkolimy się, trenujemy, jeździmy razem na wystawy – Wafelek zbiera medale, a ja kolejne powody, żeby nie odkładać aparatu.
Kynologia wciągnęła mnie tak samo jak fotografia. I gdzieś w tym miejscu - między wystawowym ringiem a leśną ścieżką - powstało HeyBuddy.